Index page [<< First] [< Previous] [Next >] [Last >>]
Wieczorem małe smarowanko, piwko i lulu. Następnego dnia w planie był przejazd przez Czantorię i Stożek na Kubalonkę ale kiedy tylko rano wyszliśmy z rowerami zaczęło grzmieć, po kilku minutach lać i tyle było z jazdy. Nie pozostało nam nic innego jak taktyczny przepak, wizyta w czeskim Cieszynie po kilka kartonów browaru i powrót do domu. Szkoda, że zamiast zwijać graty po tripie koło 15.00 siedziałem już o tej porze w domu przy kawie ale co się odwlecze to nie uciecze - następnym razem.
Pozdrawiamy !!!


DSCN9529.JPG